Please ensure Javascript is enabled for purposes of website accessibility
  • a15.jpg
  • a48.jpg
  • f12.jpg
  • f20.jpg
  • h30.jpg
  • k1.jpg
  • k15.jpg
  • k17.jpg
  • k41.jpg
  • m15.jpg
  • n40.jpg
  • n41.jpg
  • n47.jpg
  • o10.jpg
  • o13.jpg
  • p50.jpg
  • p60.jpg
  • r4.jpg
  • r6.jpg
  • r78.jpg
  • s3.jpg
  • st03.jpg
  • st09.jpg
  • st10.jpg
  • t10.jpg
  • w19.jpg
  • w36.jpg

W poniedziałkowe przedpołudnie (27 lutego) mieliśmy przyjemność gościć w murach naszej szkoły znaną polską aktorkę - panią Izę Kunę. Pani Iza to aktorka filmowa i teatralna, scenarzystka, blogerka, nauczycielka, dziennikarka oraz pisarka. Spotkanie chciała rozpocząć od kartkówki:), o czym świadczyła jej poważna mina, lecz na szczęście szybko okazało się, że był to żart zakończony szczerym i przyjaznym uśmiechem. Zresztą pogodny uśmiech był znakiem rozpoznawczym naszego gościa i nie znikał z jej twarzy do końca spotkania.

W czasie godzinnego spotkania wysłuchaliśmy wielu ciekawych opowieści z zakresu filmu, teatru, literatury i sztuki. Mogliśmy zadawać też pytania, na które nasz gość niezwykle chętnie odpowiadał. Z każdą upływającą minutą utwierdzaliśmy się w przekonaniu, że pani Iza to niezwykle naturalna, kontaktowa, otwarta i bezpośrednia osoba, która do różnych spraw i tematów przytoczonych w czasie spotkania odnosiła się w przyjemnie ludzki i naturalny sposób, co powodowało, że spotkanie upłynęło w niezwykle przyjemnej atmosferze. Zauważyliśmy też, że miała z nami - uczniami bardzo fajny kontakt. Po zakończeniu pytań, których przygotowaliśmy naprawdę dużo, stanęliśmy do wspólnych zdjęć, bądź poprosiliśmy o autografy.

Dawid Zębik (klasa IB)

"Lepiej dostawać nagrody, niż ich nie dostawać" – Iza Kuna odpowiada na nasze pytania

[mgr Małgorzata Witek, wicedyrektor] Kiedy narodził się pomysł, żeby zostać aktorem?
Ja mam pod tym względem dość banalny życiorys, dlatego że zawsze chciałam zostać aktorką. Udzielałam się w teatrach szkolnych i konkursach recytatorskich. Wczoraj byłam w Piotrkowie Trybunalskim, gdzie grałam w Miejskim Ośrodku Kultury, w którym występowałam jako dziewczynka w konkursie recytatorskim. I właśnie wtedy się wzruszyłam. I posłuchajcie, jak występowałam mając 16 czy 17 lat, będąc w waszym wieku byłam w Piotrkowie i w ramach takiego spotkania z ciekawym człowiekiem, w ramach konkursu recytatorskiego był pokazywany monodram Jurka Gudejki, który był wtedy w jury i jako jeden z członków jury potem wręczał mi nagrodę. A dzisiaj ... Jerzy Gudejko jest moim agentem, aktorem i właścicielem jednej z największych agencji aktorów w kraju, więc koło się zatoczyło.

[Maciek Ociepka, klasa IID] Trudno było zostać aktorką?
Powiem wam tak, jest bardzo trudno. Dlatego ja wszystkich tych, którzy chcą zostać aktorami namawiam do tego, by skończyli jakieś normalne studia. Chociaż teraz to jest bardziej prawdopodobne niż kiedyś. W czasach, gdy byłam w szkole filmowej w Łodzi zajęcia trwały od rana do nocy. Siedzieliśmy po nocach i na pewno nie mielibyśmy czasu studiować niczego innego. Teraz zmieniły się czasy i ludzie studiują kilka kierunków. Rzadko to się zdarza w przypadku aktorów, ale się zdarza. Jest wielu aktorów, którzy kończyli wcześniej inne studia albo studiowali równolegle. Znam wiele takich osób na przykład dwóch moich kolegów. Jeden jest prawnikiem, a drugi ma zupełnie inne wykształcenie. Mimo tego obaj grają. Ja uważam, że uczyć się trzeba… zwłaszcza matematyki (śmiech). W tym sensie matematyki, że wyniki z niej są słabe. W naszym kraju. Wydaje mi się, że trzeba się uczyć i skończyć jakieś porządne studia, a aktorem można sobie być. Ja oczywiście zapraszam was do Szkoły Filmowej w Łodzi, ale może spróbujcie też zdać na jakiś inny kierunek. To jest tak naprawdę trudny zawód. Mój mąż jest lekarzem i to co robi jest właściwie wymierne. Nauczyciel, lekarz, ktoś kto wykonuje pracę, która ma od początku jakiś zamysł, odpowiada za nią i na końcu widać tego efekt. Uratowany człowiek, nauczone dziecko, to są właśnie wymierne efekty takiej pracy. Natomiast jeśli chodzi o mój zawód... efektem naszej pracy jest publiczność, sprzedaż biletów i też to, czy ludziom podoba się to co robisz, czy też nie. Ale nie zależy to od ciebie samego. Często się zdarza w pracy aktora tak, że propozycje przychodzą nie w tym momencie, w którym byś tego najbardziej oczekiwał. Ja w swoim życiu dużo zrobiłam, ale nie zawsze tak było. Jak nie grałam w teatrze czy filmie, pracowałam w zupełnie czymś innym. Teraz też dużo piszę. Wydałam książkę „Klara” wiele lat temu, jestem teraz przed wydaniem drugiej, robię różne rzeczy, ale robię je dlatego, że w pewnym sensie chcę sama decydować o swoim losie. Nie zawsze jest tak, że ta praca jest. Wielu aktorów po dużych sukcesach, nagrodach, czy nominacjach nie ma pracy. I to nie jest związane z tym, że robisz coś źle. Tylko tak to się czasami układa. Brak koniunktury, scenariuszy, więc czasami może być trudno. Ale nie ma co ukrywać, praca aktora to moja pasja i bardzo lubię ją wykonywać. Teraz skupiam się na reżyserii, która jest dla mnie bardzo ciekawą rzeczą, ale oczywiście gram cały czas.

[Dawid Zębik, klasa IB] Na początek ciężko o coś innego zapytać, przed kilkoma tygodniami, a dokładniej 7 lutego poznaliśmy nominacje do Orłów 2017. W kategorii najlepsza drugoplanowa rola kobieca, już po raz trzeci widnieje pani nazwisko. Mimo niezbyt długiego epizodu w filmie „Wołyń”, kolejna nominacja. Jak ocenia pani swoją rolę w tym filmie oraz szanse na zdobycie statuetki?

Ja się przede wszystkim bardzo cieszę, bo tak jak zauważyłeś, byłam już nominowana za filmy „Drogówka” i „33 sceny z życia”. Zawsze jest lepiej dostawać nagrody, niż ich nie dostawać, lepiej dostawać lepsze oceny, niż gorsze i to jest jasne. Wiadomo, że ta nominacja już jest taką rzeczą, która mnie bardzo cieszy. Nie wiem, czy byliście na filmie „Wołyń”, ale zapraszam was, bo to jest taki kawał naszej historii i kina, które warto zobaczyć, ponieważ Wojtek Smarzowski jest jednym z najwybitniejszych reżyserów. To jest człowiek, z którym spotkanie jest bezcenne. Ja zrobiłam z nim trzy filmy i to człowiek, do którego mam ogromny szacunek. Jest bezkompromisowy, pokazuje kino w taki sposób, w jaki chce. Jest po prostu wybitnym reżyserem, a z wykształcenia - operatorem. Bardzo się cieszę, że mogłam z nim te filmy zrobić, no i tym bardziej, że znowu za udział w jego filmie dostałam nominację.

[mgr Małgorzata Witek, wicedyrektor] Mówi się, że Smarzowski jest takim następcą Andrzeja Wajdy, jeśli chodzi o takie filmy i olbrzymie zaangażowanie.
Wojtek jest bardzo, bardzo polskim reżyserem. I chwała mu za to, że opowiada o Polsce i o Polakach. Porusza takie najbardziej polskie wrażliwe kwestie, dotyczące naszego społeczeństwa i naszego narodu, w kontekście innych. Moim zdaniem powinniśmy opowiadać swoją historię, na tym np. zbudowane jest najlepsze kino czeskie i hiszpańskie. Oni są mocno osadzeni tu i teraz, a gdzie indziej ta historia nie mogłaby się wydarzyć. Gorąco was zachęcam do oglądania filmów Wojtka Smarzowskiego.

Woli pani grać w teatrze, czy na planie filmowym?
Bardzo lubię teatr i kino. Akurat tak się w moim życiu układa, że to idzie równolegle, ale doświadczenie teatralne mam chyba mniejsze. Przez to teraz postanowiłam przyjąć kilka propozycji teatralnych, bo ja bardzo teatr lubię. Uważam, że aktor powinien pracować i na scenie i w kinie, a jeszcze innym medium jest telewizja. Kontakt z publicznością to jest coś nieprawdopodobnego, to jak ludzie się cieszą, jak im się podoba. Wczoraj mieliśmy dwa spektakle i rozmawialiśmy z Jackiem Braciakiem (to wybitny aktor, nominowany za wiele filmów Wojtka Smarzowskiego), że praca w teatrze jest bardzo wymagająca, człowiek jest bardzo zmęczony i bardzo musi się starać. W kinie jest ujęcie i można odpocząć, a w teatrze trzeba grać jednak cały czas, bez względu na to, czy jesteś chory, czy też nie. Ale ja chciałabym dalej robić obie te rzeczy.

[Maciek Ociepka, klasa IID] Czyli większy luz jest na planie, niż na scenie?
Zależy nad czym się pracuje, bo jedno i drugie jest bardzo trudne, ale innych środków wymagają. Spektakl trwa często dwie, trzy godziny, plan zdjęciowy: 12, 16, nawet 18. Są przerwy, ale jak to jest intensywna praca, no to jest zupełnie coś innego. Trochę inne środki. W teatrze jak jest 700 osób, to trzeba mówić jednak trochę głośniej. To są techniczne rzeczy, ale jedno i drugie wymaga warsztatu, a szczególnie teatr wymaga dużego warsztatu.

[Paula Polańska, klasa IB] Aktorka filmowa, serialowa, reżyserka, scenarzystka, nauczycielka, pisarka – do której z tych ról najbardziej się pani przywiązuje?
To jest właśnie trudne. Ja bardzo dużo robię tych rzeczy, teraz bardzo dużo pracuję jako aktorka, z reżyserią dopiero zaczęłam, książkę wydałam i pisze kolejną, scenariusz też piszę z moim kolegą. Na razie robię te wszystkie rzeczy razem, ale dałam sobie taki czas i może za parę lat wybiorę  jedną z nich?

[Kamila Kolińska, klasa IIA] Pani jest właśnie znana z takiej niekończącej się energii do pracy, skąd pani czerpie energię?
Właśnie nie wiem (śmiech). Ja lubię pracę ze studentami, czytam, chodzę do kina, spotykam się ze znajomymi, ja w ogóle lubię ludzi, ale czasami... baterie mi wysiadają. Lubię się spotykać, drugi człowiek mnie niezwykle interesuje i bardzo ciekawi.

[Sandra Grzyb, klasa IB] Która z otrzymanych jak dotąd nagród, czy też nominacji jest dla pani najważniejsza, bądź w jakimś sensie sentymentalna?
Sentymentalna na pewno jest Szkoła Filmowa w Łodzi i nagroda publiczności, którą dostałam wtedy za „Moralność pani Dulskiej”. To jest tak, jak w waszym przypadku, lepiej lepsza ocena, niż gorsza, więc lepiej dostać nagrodę, niż jej nie dostać. To są zawsze miłe rzeczy, jak coś się dostaje i moim zdaniem jak się coś dostaje, to trzeba się cieszyć.

Rolę, w którym filmie wspomina pani najlepiej?
To też jest trudne pytanie, dlatego, że zdarzyło mi się zagrać w wielu fajnych filmach. Nie chciałabym nikogo pominąć, bo każdy projekt jest pod jakimś względem wyjątkowy np. projekt „Lejdis”, gdzie grałyśmy cztery przyjaciółki i z dziewczynami przyjaźnimy się do dziś. Rzadko to się zdarza, ale ja lubię i przyjaźnię się z aktorkami. Renata Dancewicz jest moją przyjaciółką, z którą gram w spektaklu „Złodziej”, znamy się 30 lat. Po stresującym dniu, gdy człowiek ma stres, to musi odreagować w towarzystwie miłych ludzi. Projekt „Lejdis” był wyjątkowy pod względem towarzyskim.

[Dawid Zębik, klasa IB] Gdyby nie aktorstwo, chciałaby pani zostać adwokatką. Czemu akurat właśnie nią?
Bo uważam, że to jest świetny zawód. Uważam, że fantastycznie bym się w nim spełniała. Ja jeszcze nawet 10 lat temu myślałam, żeby zrobić jakieś zaoczne studia i właśnie pójść na prawo. I to nie jest tak, że naoglądałam się filmów amerykańskich, wspaniałych adwokackich przemów i tak dalej. Jest to jakiś rodzaj show. Ja lubię się uczyć, w związku z czym myślę, że kodeksy w głowie umiałabym sobie ogarnąć. Lubię pomagać, więc myślę, że prawo rodzinne to byłoby coś, w czym bym się specjalizowała. Ale lubię też wyzwania i.... to właśnie jest teatr.

[Sandra Grzyb, klasa IB] Czy role w filmach, bądź serialach odwzorowują pani osobowość na co dzień?
To bardziej moglibyście ocenić wy, czyli widownia. Marzę o takiej roli, gdzie czegoś nowego o sobie się dowiem. Tak jak świętej pamięci Andrzej Wajda powiedział mi, jak coś oglądał...... "niech pani zobaczy, co pani tu zrobiła i człowiek tego nie wie". I to są fajne rzeczy, bo nagle człowiekowi wydaję się, że zrobił coś innego, niż do tej pory. Myślę, że w wielu przypadkach część mojego charakteru i temperamentu się przebija.

[Sara Czepułkowska, klasa IB] Czy jest jakaś rola, bądź scena, w której by pani nie zagrała?
Tak, jak coś by było takiego głupiego bardzo. Zdarza mi się odmawiać, ale z powodów terminowych, albo, gdy to, co jest napisane jest po prostu głupie. Ale nie jest też tak, że mam 15 scenariuszy i wybieram: ten, ten i ten. Natomiast jeśli coś jest bardzo fajnego, reżyser fajny albo aktorzy, to nie odmawiam.

Jak wygląda pani przygotowanie się do roli?
To zależy do jakiej. Teraz miałam taką sytuację, że musiałam zrobić bardzo szybkie zastępstwo za koleżankę w teatrze. W sztuce, która jest bardzo trudna, bo napisana trudnym językiem. Był pewien rytm w tej sztuce taki, jak w wierszu. Trzeba było się tego nauczyć na pamięć i wykuć. Ja się tego przez miesiąc uczyłam w domu. Wyglądało to tak, że jak wstawałam rano to czytałam, czytałam i powtarzałam. Uczyłam się przez miesiąc, potem miałam dwie próby i już miałam premierę. To było tak trudne, że przed występem myślałam, że umrę na zawał. Bo wiadomo, że jak wypadnie się z rytmu, to nie pojedzie się dalej. Można kontynuować, ale wyprowadza się wtedy innych aktorów z rytmu, a oni już w tym rytmie są. Ja w ogóle nigdy nie uczę się na pamięć, tylko czytam. Czytam całe scenariusze, nawet jak mam dwie, czy trzy sceny. No i biorę wszystko na logikę. Pamiętajcie, jak w szkole coś zapomnicie to nie panikujcie, tylko na logikę, powolutku. Co dzisiaj jest? Poniedziałek. Czyli co wczoraj było? Niedziela (śmiech).

To była wyjątkowa sytuacja, ale tak normalnie zdarza się pani czuć tremę?
Ja bez przerwy czuję tremę. Ja się boję przed każdym występem, a nie mówię nawet o premierze, bo wtedy umieram. To jest straszne. Przed każdym przedstawieniem, przed zdjęciami, zawsze czuję tremę. Do moich studentów zawsze mówię, że nie ma w tym nic złego, że człowiek się boi. Wszyscy mówią, że strach jest złym narzędziem. Ja tak nie uważam. Oczywiście nie mówię o paraliżującym strachu, który nie pozwoli Ci wyjść i czegoś zagrać. Trochę strachu nam nie zaszkodzi (śmiech).

Czy lubi pani dawać autografy, czy też lubi pozować do zdjęć?
To jest taka rzecz, której nigdy nie odmawiam. To jest też część naszej pracy. To jest też kwestia taktu, bo jak czasem siedzę w restauracji i ktoś się nachyla nad moim talerzem i prosi mnie o autograf to proszę, żebyśmy mogli wyjść na zewnątrz. To są takie rzeczy, które się wynosi z domu. Kwestia kultury... żeby komuś nie przeszkadzać w trakcie jedzenia, rozmowy, żeby za kimś nie wchodzić gdzieś tam, w różne miejsca. Zawsze grzecznie należy zapytać i poprosić w prawdziwie nienachalny sposób.

[Dawid Zębik, klasa IB] Która z zagranych ról sprawiła pani najwięcej przyjemności?
To jest fajne pytanie, tylko ja nie umiem na nie odpowiedzieć. Tak jak powiedziałam „Lejdis” to taka towarzyska przygoda, Wojtek to jest zupełnie inna historia, Szumowska zupełnie co innego, Krzyś Lang, u którego teraz miałam zdjęcia w Krakowie i zrobiłam z nim trzy filmy, też inna historia.

Czy lubi pani oglądać filmy, w których pani gra?
Nie (śmiech). To jest taka rzecz, która jest bardzo dziwna, ale ja na przykład nigdy nie oglądam swoich premier. Jeśli jest jakiś film, który wchodzi na ekrany (teraz „PolandJa”) to zawsze oglądam go wcześniej, po cichu w wytwórni, jeszcze pierwszą wersję, bez dźwięku i bez niczego. I gdy go oglądam, to wiem, jak już będzie wyglądał na premierze. Lubię w ten sposób oglądać. Nigdy jeszcze nie zdarzyło mi się pójść na premierę i oglądać film po raz pierwszy.

[Julia Kuban, klasa IB] Kogo pani najbardziej ceni w swoim życiu?
Moją rodzinę. Ona jest najważniejsza. Gdyby nie rodzina, to co miałabym do roboty? Pracowałabym pewnie cały czas.

[Sandra Stępień, klasa IB] W kogo by się pani chciała wcielić w jakimś filmie?
To jest pytanie, które wiele razy już słyszałam i powiem szczerze, że nigdy nie miałam takich marzeń. Nawet w szkole filmowej, gdzie zawsze tak jest, że dziewczyny chcą grać to, to albo to. Ja zawsze miałam jedną myśl – żeby grać i żeby pracować. A co? Nie miałam specjalnych marzeń. Najlepiej jakby to była rola w fajnym filmie, z fajnymi ludźmi i z fajnym reżyserem. A jeszcze lepiej w fajnych miejscach albo za granicą. (śmiech)

[Nina Sączek, klasa IB] Jaki był najszczęśliwszy moment w pani życiu?
Jak powiem, że jak mi się moja córka urodziła, która ma 21 lat, to mój syn powie, a dlaczego nie on? (śmiech). Też nie umiem na to odpowiedzieć.

Czy zawód aktorki dużo panią nauczył?
Dużo się pewnie już w tym zawodzie nauczyłam. Dzięki niemu musiałam czytać, czytać i czytać. Chociaż ja bardzo lubię czytać. Zachęcam was, byście czytali dobrą literaturę i to jak najwięcej. Nawet wtedy, jeśli myślicie, że wam się coś z tego w życiu nie przyda. Dlaczego? Bo można chociażby błysnąć w towarzystwie. I to jest bardzo dobra rzecz. Jesteście w towarzystwie i nagle ktoś mówi: „Król” Twardocha. A Ty co mówisz? Czytałam. I genialnie, bo już masz punkt. O jaka fajna dziewczyna, czytała Twardocha. (śmiech) Warto czytać, bo jak człowiek czyta to wzbogaca swój język, poznaje innego człowieka i inne kultury.

[Maciek Ociepka, klasa IID] Czy jest ktoś, kim się pani inspiruje?
Jeśli chodzi o literaturę to Amos Oz i Philip Roth. Amos Oz jest takim starszym panem, który zasługuje na Nobla, podobnie jak Philip Roth. Z Amosem Ozem spotkałam się w Polsce. Dwukrotnie byłam na spotkaniu z nim, a on pisze wybitne opowiadania. Sama chciałabym tak pisać i takie piękne historie opowiadać. W kinie fascynują mnie filmy, które widziałam ostatnio, np. „Manchester by the sea”. To fenomenalny, już dziś wiemy, że i oskarowy film. Byłam na filmie Agnieszki Holland „Pokot” i również was zachęcam, byście poszli go obejrzeć. Tam są piękne sceny, pokazane jest to, kim jest człowiek.

[Sara Czepułkowska, klasa IB] Droga do sukcesu i do miejsca, w którym obecnie się pani znajduje. Była kręta i wyboista, czy raczej prosta i równa?
Raczej kręta i wyboista (śmiech). Chyba nie ma ludzi, którzy by mieli taką prostą drogę. To też zależy od charakteru, ja lubię jak coś się dzieje. Walczę o swoje, a gdy widzę jakąś niesprawiedliwość, to zabieram głos.

[Julia Kuban, klasa IB] Jak wspomina pani udział wraz z Chuckiem Norrisem w reklamie Banku Zachodniego WBK?
To było już tak dawno (śmiech). Reklama to coś fajnego. Mogłabym to powtórzyć z przyjemnością.

[Paula Polańska, klasa IB] Zawód aktora, doceniany pod względem finansowym, czy raczej jeszcze w Polsce ustępuje innym branżom?
To zależy od tego, co w danej chwili robię. Pracując bardziej koncepcyjne i mając tylko kilka spektakli ustępuję wtedy mojemu mężowi, który jest lekarzem. Jeśli chodzi o mój zawód to w kwestii finansowej nie jest tak doceniany, jak zawód aktora na świecie. Tego nawet nie ma co porównywać, bo jest między tym ogromna różnica.

[Dawid Zębik, klasa IB] Czego można pani życzyć na przyszłość, oprócz zdrowia?
Zdrowia (śmiech), zdrowia i szczęścia. Pamiętajcie o tym, że są trzy rzeczy, które mogą was doprowadzić do sukcesu. To: szczęście, talent i ciężka praca. Na dwie pierwsze nie macie wpływu. Nie mamy wpływu na talent, bo się go dostaje, na szczęście nie mamy wpływu absolutnie i jedyną rzeczą, na którą mamy wpływ jest praca. Dlatego też musicie się wziąć do roboty (śmiech). Dziękuję wam bardzo za spotkanie.

Treść spisał Dawid Zębik (IB)

(W galerii znajdują się zdjęcia z wizyty w naszej szkole aktorki Izabeli Kuny)

   

Gościmy  

Odwiedza nas 101 gości oraz 0 użytkowników.

   
   

Partnerzy  

godlo polski


Biuletyn Informacji Publicznej

bip


AMickiewiczProcent

 


DEKLARACJA

DOSTĘPNOŚCI


 MIĘDZYWOJEWÓDZKI

TURNIEJ CHEMICZNY

logo MłodyChemikSP

DLA UCZNIÓW

SZKÓŁ PODSTAWOWYCH:

„MŁODY CHEMIK”

 


 ico covid19


OGÓLNOPOLSKI

TURNIEJ CHEMICZNY

logo MłodyChemikPonad

DLA UCZNIÓW SZKÓŁ

PONADPODSTAWOWYCH


vulcan 1


wielcy polacy slogo

Konkurs

Wielcy Polacy na Kresach


male ojczyzny slogo

Konkurs

Małe ojczyzny -

nasza tożsamość


Interpretacja utworu slogo

Konkurs

Twoja interpretacja

utworu literackiego


LOGO V LO im. A. Mickiewicza

Tarcza


ikona Biblioteka


MickArt


wspolnota slogo


 zoom n m logo

 


mat obiektyw2021


https://www.vmickiewicz.pl/images/stories/Spelling-Quiz_logo_sm_2020.png


kon2019rita


smartcookie101


Logo Check your English


Logo UPRP small


wst


LogoWilno

Szkoła Partnerska


Narodowy Program Rozwoju Czytelnictwa


Projekt polsko-grecki PO WERProgram Operacyjny

Wiedza Edukacja Rozwój

2014-2020 (PO WER)


facebook


instagram


Snap


Elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej

epuap


 logo cke

Matura


Współpracujemy z

zycieczestochowy


 Urząd Miasta Częstochowy

urzadczestochowa


 Bursa Miejska w Częstochowie

bursamiejska


 

 doradztwo


 Teatr im. Adama Mickiewicza

teatrimmickiewicza


 Pomoc psychologiczna

zespolporadni

 

   

Ten serwis używa cookies i podobnych technologii.

Korzystając z niego wyrażasz zgodę na ich używanie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Akceptuję
© V Liceum Ogólnokształcące im. Adama Mickiewicza w Częstochowie

Logowanie